W Polsce zima dziesięciolecia w pełni, a wygląda na to, że branża „bezpieCEństwa” przy ostatniej takiej w sen zimowy zapadła, ukołysana monotonną pracą trybów europejskiej machiny biurokratycznej, bo to więcej plew aniżeli ziaren — ale oto są: 2 ziarenka!
Podejrzewam, że opisana niżej sytuacja miała miejsce na większości szkoleń dotyczących wymagań dowolnej dyrektywy (lub rozporządzenia) związanej z tematyką wspólnego rynku EWG. Otóż w momencie, gdy prelegent dochodzi do kwestii norm zharmonizowanych, jeden z uczestników obrusza się i buńczucznie kwestionuje zasadność pobierania za nie opłat — jakże to tak?! Przecież domniemanie zgodności… Przecież wymagania zasadnicze… Prelegent cierpliwie wysłuchuje i tylko kiwa głową. Po skończonej tyradzie z całym swoim majestatem odzywa się mniej więcej tak: Szanowny Człowiecze, otóż stosowanie norm jest nieobowiązkowe, a poza tym nie są ani ustawą, ani rozporządzeniem, więc nie stanowią źródła prawa. Jeśli chcesz korzystać — to płać! Na te słowa śmiałek jak niepyszny kładzie uszy po sobie, a prelekcja po tym krótkim incydencie toczy się dalej już w spokoju.
Moi mili Państwo — POMYLONE GARY! Ponad 9 — słownie: dziewięć — lat temu (27 października 2016 r.) zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości1 w sprawie C-613/14. W punktach 40. i 42. czytamy (pogrubienia własne):
40 Z powyższego wynika, że norma zharmonizowana, taka jak ta rozpatrywana w postępowaniu głównym, przyjęta na podstawie dyrektywy 89/106 i do której odniesienie zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, stanowi część prawa Unii, gdyż to poprzez odniesienie do przepisów takiej normy ustala się, czy do danego wyrobu znajduje zastosowanie domniemanie ustanowione przez art. 4 ust. 2 dyrektywy 89/106.
42 Wprawdzie zgodność danego wyrobu budowlanego z wymaganiami zasadniczymi zawartymi w dyrektywie 89/106 może zostać potwierdzona w odpowiednim razie przy pomocy innych środków niż dowód spełnienia norm zharmonizowanych, nie podważa to jednak istnienia skutków prawnych normy zharmonizowanej.
wyrok TSUE w sprawie C-613/14
I co w związku z tym? – zapytacie. Ano, jakiś czas nic, ale 25 września 2018 r. niejaki Carl Malamud złożył do Dyrekcji Generalnej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP Komisji Europejskiej wniosek o udzielenie bezpłatnego dostępu do czterech norm zharmonizowanych. Finał tej historii jest taki, że 5 marca 2024 r. zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości3 w sprawie C-588/21 P. W punkcie 70. Trybunał potwierdził powyższe:
70 W tym względzie należy w pierwszej kolejności przypomnieć, że Trybunał orzekł już, iż norma zharmonizowana przyjęta na podstawie dyrektywy, do której odniesienia zostały opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, stanowi część prawa Unii ze względu na jej skutki prawne (zob. podobnie wyrok z dnia 27 października 2016 r., James Elliott Construction, C-613/14, EU:C:2016:821, pkt 40).
wyrok TSUE w sprawie C-588/21 P
Sprawa i wyrok mają istotne konsekwencje, ale o tym za chwilę, bo wydaje się, że temat jest praktycznie nieznany szerszemu audytorium. W Polsce jedyną próbę, do jakiej dotarłem, podjął Olgierd Rudak na swoim blogu 22 czerwca 2023 r., w dniu ogłoszenia opinii Rzecznika Generalnego w ww. sprawie. Potem jeszcze 6 marca 2024 r. podsumował całość w krótkim komentarzu do głównego wpisu — i wydaje się, że tylko tyle, bez większego echa.
Po części nie ma się co takiemu stanowi rzeczy dziwić, bo żaden przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie zapoznać się — nie mówiąc o przetrawieniu — z dawką prawa serwowaną przez „miłościwie nam panujących” — ale o tym pisał już chociażby Stanisław Hodur we wpisie „Na prawo patrz!” Jednak w myśl staromodnej zasady: noblesse oblige, od organów nadzoru rynku i ich przedstawicieli wypadałoby oczekiwać czegoś więcej. A tymczasem… niecałe dwa miesiące temu byłem świadkiem istnej nad-sprzeczki dwóch Nadinspektorów PIP-u. Główny temat pominę, bo na uwagę zasługuje tylko to, że zgadzali się w jednym: normy zharmonizowane nie są częścią prawa.
Twierdzę, że i oni, i ten nasz prelegent z początku wpisu są tylko kolejnymi ofiarami tego bałaganu. A skoro są ofiary, to musi być i sprawca, prawda? Oficjalnie — brak. To może przynajmniej jakiś podejrzany? Tu z pomocą przychodzi klasyk: Cui bono? Jak łatwo się domyślić, sprawa dotyczy żywotnych interesów europejskich komitetów normalizacyjnych, czego potwierdzeniem jest oficjalny udział 15 jednostek w procesie jako interwenientów. Rodzimy PKN na tej liście szczęśliwie nie figuruje, ale też swoje za uszami ma. Podejrzewam, że źródłem problemu na polskim podwórku jest ich strona WWW i zakładka „Zagadnienia prawne„. Informacje tam zawarte są wyrywkowe i prezentują tylko korzystną dla Komitetu linię orzecznictwa i interpretacji — odwiedzający nie dowie się o wyroku TSUE, mimo że PKN dobrze o nim wie, bo implikuje względem niego konsekwencje. Jakie?
Otóż można bezpłatnie zapoznać się z treścią już ponad 600 (stan na 03.02.2026) norm, ale pobożnym życzeniem jest zamieszczenie tej informacji na głównej stronie instytucji lub prowadzonym przez nią portalu WIEDZA, lub w sklepie – chociażby małym druczkiem…
Co do zawartości katalogu — PKN w tej kwestii jest tylko wykonawcą rozkazów płynących z góry. Wpadają do niego normy zharmonizowane spod szyldu CEN/CENELEC, o które ktoś zawnioskował do Komisji Europejskiej w ramach publicznego dostępu do dokumentów organów UE w ramach procedury przewidzianej przez Rozporządzenie (WE) 1049/20014. Zatem nie jest jeszcze kompletny, aczkolwiek „żyje” — na przestrzeni jakiegoś miesiąca powiększył się o dobre kilka pozycji.
Jeśli chodzi o „zewnętrzne” normy — typu ISO lub IEC (ale też zharmonizowane) — to na mocy ww. wyroku również mogą być dostępne, jednakże wymagają odrobinę innej ścieżki formalnej — na razie bez szczegółów, bo jeszcze nie testowałem tego wariantu.
Powinien to być już „pikuś” w porównaniu z tym, jak w ogóle dowiedziałem się i dotarłem do tego repozytorium. Pomysłodawcy są chyba fanami fantastyki (w dodatku tej starszej), bo zakrawało to o wejście do Krainy Czarów albo Narnii, zahaczając po drodze o Śródziemie i krainę Oz…
Skróty dla tych, którzy dotrwali do końca: podstrona Komisji Europejskiej i niejawna czytelnia PKN.
Jeśli uważasz, że warto:
Image by Vilius Kukanauskas from Pixabay


Dodaj komentarz